czwartek, 19 marca 2015

Narodziny


Długo jeszcze Orionie? Nie lubię jak kobieta tak długo się męczy-westchnął Cygnus ze znudzeniem -Durella z dziewczętami szybko sobie poradziła. Jednak moja siostra nie ma widocznie do tego zapału.
 Zapału? Nie rozśmieszaj mnie Black. Od kiedy do porodu potrzebny jest zapał? No może w płodzeniu dziedzica jest potrzebny z odrobiną fantazji, a czy Walpurgia go posiada to tylko pozostaje nam się pytać małżonka-odparł Alphard, nalewając sobie i innym whisky. 
-Zapewniam was, że wasza siostra jest godną żoną na wszystkich płaszczyznach-stwierdził z ironicznym uśmiechem przyszły ojciec. Nie wątpię, co do twojej racji Orionie. Nie od dzisiaj wiadomo, że kobiety z rodu Black są perfekcyjne pod względem tradycji i obyczajów. Ciekawi mnie jednak to, jak..
 Nie dane było dokończyć Crouch’owi gdyż ze schodów potykając się zbiegała jedna z pokojówek na Grimmauld Place. Była ona pulchną kobietą o rumianej twarzy okalanej brązowymi lokami. Z natury strachliwa, biegnąc nie zauważyła wiszących głów skrzatów na ścianie i dotykając ich o mało nie spadła ze schodów. Gdy wreszcie dotarła do salonu w pośpiechu poprawiając fartuszek z dumą i podnieceniem, odrzekła 
Chłopiec! Zdrowy i spory! Pani Black śpi wyczerpana, a Timberly spowiła dzieciątko i położyła je na wcześniej przygotowanym posłaniu. W czymś mogę pomóc?
 Naturalnie. Przynieś najlepsze wino z piwnicy!-syn Arctusa oschłym głosem odesłał służącą i z dumą zwrócił się do swoich gości-Nadszedł pamiętny dzień, którym męska linia naszego rodu, nieskalanego brudną krwią, doczekała się potomka. Nazywać się on będzie Syriusz na pamięć swojego pradziada… 
...Oraz Orion na część swego ojca-dokończył Caspar Crouch. Syriusz Orion Black -Alphard zadowolony klasnął w dłonie i uniósł w górę kielich wznosząc toast. 
Za Syriusza Oriona Blacka!-odrzekli chórem.